Od kilku dni parszywie pada deszcz, a jak wiadomo taka pogoda bardzo sprzyja wirusom wszelakim. Mnie takze nie ominely i jakis taki obrzydliwiec mnie dopadl. Zatkal mi nos i potwornie meczy kaszlem. Zeby za ciekawie nie bylo, to jeszcze zmasakrowal moje miesnie i kosci do tego stopnia, ze wyciagniecie naczyn ze zmywarki to dla mnie nie lada wyzwanie. Niby prosta czynnosc, a taka meczaca. Korzystam wiec z okazji, ze dzieciaki do 15-ej sa w prztedszkolu i siedze grzecznie na lozeczku ograniczajac swoje domowe obowiazki do absolutnego minimum. Pierwszy raz od lat pol dnia spedzam w lozku przed telewizorem i gdy tylko mam odrobine sil w rekach cos tam sobie dlubie. Tym sposobem powstaly moje pierwsze wlasnorecznie zrobione mitenki. W ubieglym roku zakupilam dlugie, wiec wydziergalam sobie krotkie. Kolorystyka uniwersalna, pasujaca do wszystkiego. Jako ze czapek w tym roku bede raczej unikac z racji krotkich wlosow, totez i takowej pasujacej robic nie musze. Jak dobrze pojdzie to po powrocie z Polski zmajstruje sobie do kompetu komin.
Taka leniwa dzis jestem, ze nawet nie chcialo mi sie wyciagac z walizki statywu, wiec na fotkach pojawia sie az jedna reka :)
Wydziergalam jeszcze dwa komplety lapek kuchennych, teraz musze jeszcze dokonac znienawidzonej przeze mnie czynnosci chowania nitek. Przy dobrych wiatrach jutro bedzie sie czym chwalic.
Tymczasem zmykam sie kurowac dalej. Zostala mi jeszcze godzinka czystego lenistwa, trzeba wiec ja wykorzystac maksymalnie. Pozniej bede handmejdowac :) z dziecmi jakies twory z lego.
Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa, nie zezwalam na ich kopiowanie, umieszczanie na innych blogach czy gdziekolwiek bez mojej wiedzy . Nie kradnę i nie chciałabym być okradana. Jeżeli wzoruję się na pracy innej osoby, poinformuję osobę zainteresowana i oznaczę ją pod zdjęciem.
czwartek, 7 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
zwierzaki w beretach ? Nic bardziej mylnego
Od soboty jakos nie moge zlapac weny i zapalu do pracy, totez niewiele w
tym czasie udalo mi sie zrobic. Jedyne co zdzialalam, to doszycie uszu
do bezowego stwora, ktorego wydziergalam chyba ze dwa tygodnie temu.
Twory o ktorych mowa to nic innego jak meskie ocieplacze.
Sloniopodobny stworek powstal z zamiarem podarowania go bratu w prezencie imieninowym. Juz slysze ten komentarz w jego stylu - Mloda, a ty sie dobrze czujesz? Bo normalna to raczej nie jestes :) Coz, zima idzie, ponoc w tym roku dluga i mrozna, to i prezent praktyczny.
Jasny jamnikopodobny z fioletowymi uszami zrobiony byl dla mojego meza na urodziny juz w lutym, ale chyba jakos mi umknelo pokazanie go swiatu. Troche tez dlatego, ze byly to pierwsze dni mojej przygody z szydelkiem, wiec i efekt nie jest zbyt doskonaly. No coz. Nie znam nikogo, kto za pierwszym zamachem zrobil cos idealnie.
Jak zawsze o tej porze pora na basniowa czesc dnia, czyli Alicja w krainie garow. Czas zabrac sie za obiadek, choc i na ten pomyslow zbyt wielu nie mam. Ciemno, od wczoraj leje .... Najchetniej zakrylabym sie koldra i nie wstawalabym az do wiosny.
Pomimo tych fatalnych warunkow pogodowych zycze Wam milego tygodnia :)
Sloniopodobny stworek powstal z zamiarem podarowania go bratu w prezencie imieninowym. Juz slysze ten komentarz w jego stylu - Mloda, a ty sie dobrze czujesz? Bo normalna to raczej nie jestes :) Coz, zima idzie, ponoc w tym roku dluga i mrozna, to i prezent praktyczny.
Jasny jamnikopodobny z fioletowymi uszami zrobiony byl dla mojego meza na urodziny juz w lutym, ale chyba jakos mi umknelo pokazanie go swiatu. Troche tez dlatego, ze byly to pierwsze dni mojej przygody z szydelkiem, wiec i efekt nie jest zbyt doskonaly. No coz. Nie znam nikogo, kto za pierwszym zamachem zrobil cos idealnie.
Jak zawsze o tej porze pora na basniowa czesc dnia, czyli Alicja w krainie garow. Czas zabrac sie za obiadek, choc i na ten pomyslow zbyt wielu nie mam. Ciemno, od wczoraj leje .... Najchetniej zakrylabym sie koldra i nie wstawalabym az do wiosny.
Pomimo tych fatalnych warunkow pogodowych zycze Wam milego tygodnia :)
sobota, 2 listopada 2013
trio decoupage
Dzis na szybko troche fotek, bardzo malo slow.
Milego ogladania i cudownego weekendu Wam zycze :)
Rzecz jasna przypominam o moim candy - na lewym pasku znajdziecie foto z odsylaczem. Cos mi szwankuje i nie moge wstawic chwilowo linka bezposrednio w poscie.
Milego ogladania i cudownego weekendu Wam zycze :)
Rzecz jasna przypominam o moim candy - na lewym pasku znajdziecie foto z odsylaczem. Cos mi szwankuje i nie moge wstawic chwilowo linka bezposrednio w poscie.
środa, 30 października 2013
pudeleczko decoupage
Pisalam w ostatnim poscie, ze musze odpoczac od igiel wszelakich, chocby na krotko. I zeby nie bylo, ze blefowalam, popelnilam juz niemal zapomniany przeze mnie decoupage. Na poczatek romantyczne okragle pudeleczko
Wpadly mi w rece rozne przedmioty do zdobienia zakupione juz jakis czas temu. Wybralam okragle pudeleczko i kwdratowa drewniana szkatulke.
No tak.... i co dalej ?
Wlasnie
Nie wiedzialam co konkretnie zrobic, rozlozylam wiec na dywanie troche serwetek ....
... i probowalam wybrac jakis interesujacy motyw. Odkladalam na jedna strone serwetki, ktore absolutnie odpadaly, a na druga te bardziej mozliwe. Dumalam, dumalam.... i w koncu sie zdecydowalam.
Na warsztacie mym skromnym balagan jak cholera, farby i pedzle fruwaja, media poustawiane w szeregu, dodatki i inne pierdoly grzecznie czekaja z nadzieja ze czegos w koncu uzyje :) Z komputera slychac glosna muzyke rosyjska, Lube pieknie dla mnie spiewa. I tak mecze te moje twory nijakie.
Szkatulka drewniana juz motywu sie doczekala i nawet 2 warstw lakieru na wierzchu. Kawalek tajemnicy moge zdradzic :) oczywiscie beda roze :)
zlitowalam sie rowniez nad jedna z wielu, bardzo wielu butelek, jednak tego szczegolu na razie nie zdradze :) Potraktowana primerem, zagruntowana farba akrylowa.... czeka w kolejce :)
Witam serdecznie nowych obserwatorow, do ktorych pojawienia sie swoja wielkozasiegowa lapke przylozyla znana chyba kazdemu Ilonka :) Jak widac, kradzieze poplacaja okradzionemu, haha :) Szczegolnie te zakomunikowane :)
Wpadly mi w rece rozne przedmioty do zdobienia zakupione juz jakis czas temu. Wybralam okragle pudeleczko i kwdratowa drewniana szkatulke.
No tak.... i co dalej ?
Wlasnie
Nie wiedzialam co konkretnie zrobic, rozlozylam wiec na dywanie troche serwetek ....
... i probowalam wybrac jakis interesujacy motyw. Odkladalam na jedna strone serwetki, ktore absolutnie odpadaly, a na druga te bardziej mozliwe. Dumalam, dumalam.... i w koncu sie zdecydowalam.
Na warsztacie mym skromnym balagan jak cholera, farby i pedzle fruwaja, media poustawiane w szeregu, dodatki i inne pierdoly grzecznie czekaja z nadzieja ze czegos w koncu uzyje :) Z komputera slychac glosna muzyke rosyjska, Lube pieknie dla mnie spiewa. I tak mecze te moje twory nijakie.
Szkatulka drewniana juz motywu sie doczekala i nawet 2 warstw lakieru na wierzchu. Kawalek tajemnicy moge zdradzic :) oczywiscie beda roze :)
zlitowalam sie rowniez nad jedna z wielu, bardzo wielu butelek, jednak tego szczegolu na razie nie zdradze :) Potraktowana primerem, zagruntowana farba akrylowa.... czeka w kolejce :)
Witam serdecznie nowych obserwatorow, do ktorych pojawienia sie swoja wielkozasiegowa lapke przylozyla znana chyba kazdemu Ilonka :) Jak widac, kradzieze poplacaja okradzionemu, haha :) Szczegolnie te zakomunikowane :)
poniedziałek, 28 października 2013
flauszowe zawieszki i bombka patchworkowa + kurs
Mialo byc o szydelkowych tworach, bedzie o szyciowych :) Zakupilam wczoraj zielona flauszowa narzute w kik-u celem oczywiscie jej przerobienia. Conieco stworzylam, palce bola od wbijania igly, bede musiala wiec zrobic sobie krotka przerwe od igiel wszelakich.
Wczorajszego wieczora powstaly choineczki i ptaszki a dzis natchnelo mnie, ze przeciez dawno temu bawilam sie patchworkiem na steropianie. Postanowilam wiec sobie conieco przypomniec. Jako ze flauszu u mnie ostatnio najwiecej pod reka, to i praca z tegoz materialu powstala.
Twory prezentuja sie jak widac na zalaczonym obrazku. Niestety pogoda dzis tragiczna, wieje, leje, ciemno jak cholera.... Nie ma szans na robienie fotek na balkonie w dziennym swietle, bo pewnie wraz z wiatrem sasiedzi dostali by moje zawieszki w prezencie :)
A teraz przyspieszony kurs wykonania bombki na steropianie.
Po pierwsze potrzebujemy steropianowa kule, ktora dzielimy na osiem czesci, chyba ze chcemy zrobic inny podzial, a tych wybor jest niemaly. Zaznaczone linie nacinamy nozykiem,
Z jednego z wybranych kolorow materialu wycinamy pasek zblizony rozmiarem do jednego elementu na kuli. Nie musi byc rowny, poniewaz i tak bedzie jeszcze obciety. JA zaczelam od zielonego paska, dopiero pozniej pomylslam ze pasuje zrobic jakies foto, dlatego taka rozbieznosc.
za pomoca np szydelka, nozyka czy nozyczek wciskamy material w rowki, tak aby dosc dobrze sie trzymal.
Nastepnie obcinamy nadmiar materialu prowadzac nozyczki po kuli, zeby wystawalo jak najmniej materialu.u mnie jest bardzo nierowno :)
i wciskamy wystajace brzegi do srodka rowka.
Pierwszy element mamy gotowy.
Bierzemy kolejny kolor i postepujemy analogicznie jak w poprzednim elemencie. Tak obrabiamy nasza kule do ostatniego elementu.
Rogi materialu wciskamy w srodek kuli.
Laczenia mozna zostawic same sobie, a mozna je takze uzupelnic sznurkiem, tasiemka, co tam komu przyjdzie do glowy. U mnie jest to gruby sznurek z koralikowego pasa, ktory kupilam kiedys za zlotowke w ciuchciuchu na przerobki wlasnie.
Sznurki ukrylam w kuli i w tym miejscu ulokowalam wieszaczek.
Jezeli materialy wybrane do pracy sa jednokolorowe, wypadaloby nasza prace jakos ozdobic.
Jako ze u mnie welna czesankowa pod reka i pasuje idealnie do mojego materialu, ozdobilam swoja bombke filcujac na niej smieszne wzorki.
Wybralam jasna i ciemna czesanke...
dolozylam kilka malych koralikow do uzupelnienia i efekt jest jaki jest.
Wczorajszego wieczora powstaly choineczki i ptaszki a dzis natchnelo mnie, ze przeciez dawno temu bawilam sie patchworkiem na steropianie. Postanowilam wiec sobie conieco przypomniec. Jako ze flauszu u mnie ostatnio najwiecej pod reka, to i praca z tegoz materialu powstala.
Twory prezentuja sie jak widac na zalaczonym obrazku. Niestety pogoda dzis tragiczna, wieje, leje, ciemno jak cholera.... Nie ma szans na robienie fotek na balkonie w dziennym swietle, bo pewnie wraz z wiatrem sasiedzi dostali by moje zawieszki w prezencie :)
![]() |
Po pierwsze potrzebujemy steropianowa kule, ktora dzielimy na osiem czesci, chyba ze chcemy zrobic inny podzial, a tych wybor jest niemaly. Zaznaczone linie nacinamy nozykiem,

Z jednego z wybranych kolorow materialu wycinamy pasek zblizony rozmiarem do jednego elementu na kuli. Nie musi byc rowny, poniewaz i tak bedzie jeszcze obciety. JA zaczelam od zielonego paska, dopiero pozniej pomylslam ze pasuje zrobic jakies foto, dlatego taka rozbieznosc.
za pomoca np szydelka, nozyka czy nozyczek wciskamy material w rowki, tak aby dosc dobrze sie trzymal.
Nastepnie obcinamy nadmiar materialu prowadzac nozyczki po kuli, zeby wystawalo jak najmniej materialu.u mnie jest bardzo nierowno :)
i wciskamy wystajace brzegi do srodka rowka.
Pierwszy element mamy gotowy.
Bierzemy kolejny kolor i postepujemy analogicznie jak w poprzednim elemencie. Tak obrabiamy nasza kule do ostatniego elementu.
Rogi materialu wciskamy w srodek kuli.
Laczenia mozna zostawic same sobie, a mozna je takze uzupelnic sznurkiem, tasiemka, co tam komu przyjdzie do glowy. U mnie jest to gruby sznurek z koralikowego pasa, ktory kupilam kiedys za zlotowke w ciuchciuchu na przerobki wlasnie.
Sznurki ukrylam w kuli i w tym miejscu ulokowalam wieszaczek.
Jezeli materialy wybrane do pracy sa jednokolorowe, wypadaloby nasza prace jakos ozdobic.
Jako ze u mnie welna czesankowa pod reka i pasuje idealnie do mojego materialu, ozdobilam swoja bombke filcujac na niej smieszne wzorki.
Wybralam jasna i ciemna czesanke...
dolozylam kilka malych koralikow do uzupelnienia i efekt jest jaki jest.
niedziela, 27 października 2013
filcowo
Oj, bardzo swiatecznie sie u mnie zrobilo ostatnio, a to za sprawa tego, ze postanowilam jednak wybrac sie w listopadzie do Polski. Dzieciaki od polowy czerwca nie widzialy dziadkow i odwrotnie, pora wiec na jakies spotkanie. Poniewaz na swieta nie mamy szans na wyjazd do rodzinki, wykorzystamy okazje tanich biletow lotniczych teraz. Oczywiscie, co za tym idzie ?? Wszystko co przeznaczone bedzie na paczuche candy musi leciec ze mna, bo powrot planuje na 4. grudnia i nie chce zeby zwyciezczyni musiala dlugo czekac na swoje cukierasy. Badz zwyciezca, bo i takowy moze sie zglosic i wygrac. W przypadku jezeli zwyciezca zostanie osoba spoza granic RP :) nie wiem czy nie lepiej bedzie wrocic z paczka do Niemiec i wyslac ja stad, bo cos mi sie wydaje ze w takiej sytuacji paczka dotarlaby mimo wszystko szybciej i chyba nieco taniej :) Ot, ekonomistka sie znalazla od siedmiu bolesci.
Co do tworow swiatecznych, niewiele pewnie zdaze zrobic po powrocie, totez conieco powstaje juz teraz. A i bedac u rodzicow na pewno zmajstruje cos dla rodzinki, chocby jakies male drobiazgi.
O dziwo podczas pracy nad dzisiejszymi tworami udalo mi sie nie zlamac igly, haha :)
Wiem ze prace nie rewelacja, ale takie bywaja poczatki. Zaczelam nauke w ubieglym roku, ale po tym jak zlamalam 6 igiel zanim doszlam do polowy piereszej bombki, dalam sobie na wstrzymanie :( Kolory jednakowe, bo czesanka to pozostalosc z ubieglego roku. Oczywiscie bedac w Tarnowie, porzadnie sie zaopatrze w nowe barwy. Szydelkowe twory rowniez jakies nadal powstaja, zanim da sie jednak cos pokazac, musza sobie porzadnie zastygnac :)
Co do tworow swiatecznych, niewiele pewnie zdaze zrobic po powrocie, totez conieco powstaje juz teraz. A i bedac u rodzicow na pewno zmajstruje cos dla rodzinki, chocby jakies male drobiazgi.
O dziwo podczas pracy nad dzisiejszymi tworami udalo mi sie nie zlamac igly, haha :)
Wiem ze prace nie rewelacja, ale takie bywaja poczatki. Zaczelam nauke w ubieglym roku, ale po tym jak zlamalam 6 igiel zanim doszlam do polowy piereszej bombki, dalam sobie na wstrzymanie :( Kolory jednakowe, bo czesanka to pozostalosc z ubieglego roku. Oczywiscie bedac w Tarnowie, porzadnie sie zaopatrze w nowe barwy. Szydelkowe twory rowniez jakies nadal powstaja, zanim da sie jednak cos pokazac, musza sobie porzadnie zastygnac :)
piątek, 25 października 2013
swiatecznie w pazdzierniku
Cos tak mnie naszlo na swiateczne klimaty znowu :) Zmajstrowalam szydelkowego aniolka z naturalnej prezdzy bawelnianej i wyzylam sie filcujac bombke. Zlamalam dwie igly, polowe pracy wykonalam dwoma centymetrami zlamanej igly, bo u nas durna siesta panuje i od 13:00 do 14:30 sklepy zamkniete. Nie chcialo mi sie czekac, wiec poswiecilam paluchy i trzymajac igle z wbitymi w nia paznokciami troche pracowalam. Dziury w palcach zostaly :)
Aniolek oczywiscie bez schematu, o dziwo obeszlo sie bez prucia. Straszny ze mnie len. Praca przed komputerem mnie meczy, a wydrukowanie jakiegokolwiek schematu to juz nielada wyczyn, bo drukarka w piwnicy w meza studio. I tak siedze jak ten osiol i dlubie na oko.
Przypominam Wam o candy KLIK, na ktore bardzo serdecznie zapraszam. Obiecuje ze niespodzianka bedzie mila, z pewnoscia przydasiowo dobrana do osoby, ktora bedzie miala najwiecej szczescia w zabawie.
Dosc marudzenia, przejde do konkretow.
Zeby aniolkowi nie bylo za dobrze, w glowie zostala mu igla, haha :)
Aniolek oczywiscie bez schematu, o dziwo obeszlo sie bez prucia. Straszny ze mnie len. Praca przed komputerem mnie meczy, a wydrukowanie jakiegokolwiek schematu to juz nielada wyczyn, bo drukarka w piwnicy w meza studio. I tak siedze jak ten osiol i dlubie na oko.
Przypominam Wam o candy KLIK, na ktore bardzo serdecznie zapraszam. Obiecuje ze niespodzianka bedzie mila, z pewnoscia przydasiowo dobrana do osoby, ktora bedzie miala najwiecej szczescia w zabawie.
Dosc marudzenia, przejde do konkretow.
Zeby aniolkowi nie bylo za dobrze, w glowie zostala mu igla, haha :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































